-

MarekBudzisz

Co wybuchło w Magnitogorsku i dlaczego musiała to być nieszczelna kuchenka?

Co stało się w Magnitogorsku 31 grudnia? To pytanie zadaje sobie najprawdopodobniej cała Rosja, w sieci znaleźć można najbardziej karkołomne teorie spiskowe, władze zaś dozują informacje niczym kroplomierzem. Wersja oficjalna jest prosta – nad ranem o godzinie 6.08 najprawdopodobniej z powodu wybuchu gazu zawaliła się część dziesięciopiętrowego wieżowca, w której znajdowało się 46 mieszkań. Ostatni oficjalny komunikat mówi o tym, ze spod gruzów wydobyto ciała 39 osób. I to jest właściwie wszystko, co na ten temat wiadomo, bo nowe komunikaty sprowadzają się tylko do podania wzrastającej liczby ofiar eksplozji. 

    Jednak dziennikarze syberyjskich mediów, głównie związanego z opozycją portalu Znak.com, zdołali poczynić szereg ustaleń, które delikatnie całą sprawę nazywając, nie zgadzają się z oficjalną, póki co roboczą, wersją wydarzeń.

    Otóż powołując się na swe źródła informacji w lokalnych służbach specjalnych donoszą, że w feralnym wieżowcu, dzień wcześniej, 30 grudnia mieszkanie wynajął mężczyzna „o azjatyckich rysach twarzy”. Było to mieszkanie znajdujące się na trzecim piętrze, czyli na samym dole wieżowca, którego dwie pierwsze kondygnacje stanowiły przejazd (w sąsiednich klatkach parter i pierwsze piętro, czyli według rosyjskiej nomenklatury pierwsze i drugie piętro, zajmowały lokale handlowe i usługowe).

    Z zapisów kamer monitoringu, licznych w tej okolicy, bo wieżowiec znajduje się w samym centrum Magnitogorska, wiadomo, że jakiś niezidentyfikowany mężczyzna opuścił budynek tuż przed wybuchem a może raczej wybuchami, bo w sieci dostępne są relacje świadków o tym, że dało się słyszeć co najmniej trzy eksplozje. Zaraz potem rozpoczęto akcję ratunkową i odizolowano teren szczelnie otaczając go kordonem sił specjalnych, ale to ostatnie działanie uznać można za rutynowe.

    Na miejscu tragedii niedługo potem pojawił się lokalny gubernator oraz federalna minister zdrowia Skworcowa w towarzystwie ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych Zinicziewa, ale to też trzeba uznać za działania rutynowe, bo wiadomo było, że 35 mieszkań zostało zniszczonych całkowicie, a 10 częściowo i liczba ofiar będzie duża, a akcja ratunkowa niezmiernie trudna, zważywszy na prawie trzydziestostopniowy mróz. Wieczorem na miejsce tragedii przybył rosyjski prezydent, który spędził w Magnitogorski kilka godzin odbierając raporty od lokalnych władz. Malkontenci zarzucają mu, że nie zmienił tekstu swego orędzia noworocznego i nic nie powiedział o tym co się stało. W świetle tego co stało się następnego dnia milczenie Putina jest więcej niźli wymowne.

     Otóż jak donoszą dziennikarze lokalnych mediów, powołując się na wypróbowane przez wiele lat źródła informacji, które jak piszą „jeszcze nigdy ich nie zawiodły” następnego dnia nad ranem przy okazji przeglądania nagrań z monitoringu zauważono mężczyznę, „na pierwszy rzut oka sprawiające wrażenie bezdomnego”, który przeszukiwał okoliczne kosze na śmieci. Trzeba pamiętać, że miejsce eksplozji znajduje się w centrum miasta, niedaleko pasażu handlowego i to tam zauważone grzebiącego w śmieciach „bomża”. Dostrzeżono też, że w jednym z nich mężczyzna znalazł jakiś przedmiot, schował go i szybko się oddalił. Wkrótce potem agentom służb udało się odnaleźć tego mężczyznę, który miał, jak się okazało telefon komórkowy na kartę z przytwierdzonymi doń kablami. To właśnie ten przedmiot wyciągnął z kosza. A kilka godzin po tym fakcie, w tej samej okolicy dość nagle i niespodziewanie zapaliła się „marszrutka”, czyli furgonetka, służąca do przewozu ludzi. Według oficjalnych komunikatów władz, miał miejsce nieszczęśliwy wypadek, też związany z wybuchem gazu, tym razem w samochodzie, który doszczętnie spłonął. Miało w nim zginąć trzech mężczyzn. Ale, ku zaskoczeniu, obserwatorów władze niczego więcej o wydarzeniu nie opublikowały. Nie podano też, jak to jest w Rosji w zwyczaju danych personalnych osób, które zginęły w tym „nieszczęśliwym zdarzeniu”. To dość nietypowe zachowanie rosyjskich czynników oficjalnych skłoniło znanego ekonomistę i dziennikarza związanego z opozycyjną stacją radiową Echo Moskwy, Vladislawa Inoziemcewa do napisania w swym blogu artykułu, w którym publicznie postawił pytanie – Co się stało w Magnitogorsku? (https://echo.msk.ru/blog/v_inozemcev/2344865-echo/). W jego opinii nie tylko brak podstawowych informacji, ale i zachowanie władz uprawnia do zadania pytania - czy czasem wybuch gazu, to nie był zamach terrorystyczny?

    Wskazywałoby na to przysłanie do miasta setki śledczych i próby wprowadzenia przez władze blokady informacyjnej – portal Znak, którego dziennikarze relacjonują co się dzieje przez kilka godzin był nie dostępny. (teraz znów działa).

    Z czasem zaczęły się w sieci i na rosyjskich niezależnych kanałach informacyjnych pojawiać relacje świadków wybuchu marszrutki. Otóż ich zdaniem, przed eksplozją słychać było odgłosy przypominające strzały z broni maszynowej. Pojawiły się też relacje o tym, że ktoś uciekł z samochodu w którym „wybuchł zbiornik z gazem”. Sporo pytań wzbudza też to, że do tej pory nie podano nazwiska właściciela taksówki, bo mimo pożaru, tablica rejestracyjna, jak mówi jeden ze świadków wydarzenia, była dobrze zachowana i numery dało się odczytać bez przeszkód. I znów dziennikarze portalu Znak, powołując się na źródła w służbach, piszą, że agenci, przeszukujący okolice miejsca w którym bezdomny znalazł telefon komórkowy z dziwnymi kabelkami natknęli się na furgonetkę w której znajdowali się podejrzani mężczyźni. Wywiązała się strzelanina i w jej wyniku samochód eksplodował.

    Tego samego dnia w nocy, w kanałach społecznościowych pojawiła się informacja, że rosyjskie służby specjalne przeszukują wieżowce znajdujące się w bezpośredniej okolicy miejsca gdzie wybuchł samochód, którym jechało ponoć czterech, nie trzech mężczyzn. Jeden miał uciec i ukryć się gdzieś w okolicy.

    Oczywiście nie wiadomo co stało się w zniszczonym wieżowcu. Jedno jest pewne, aby gaz wybuchł z taką siłą potrzebna jest nie tylko nieszczelna instalacja, ale również silna koncentracja ulatniającego się gazu, która nie następuje w okamgnieniu i nie dzieje się samoczynnie. Zresztą lokalne służby informują, że budynek przeszedł rutynową kontrolę. Co prawda w kilku mieszkaniach nie sprawdzono kuchenek, ale instalacja magistralna była w dobrym stanie. Czyli nawet jeśli zgodzić się z teorią o wybuchu gazu, to rozszczelnienie instalacji musiało być celowe i musiało być dziełem rąk ludzkich.

    Wątpliwości będą się jeszcze przez pewien czas mnożyć, a ja zaryzykuję tezę, że władze nie wycofają się z wersji o wybuchu gazu, czyli nieszczęśliwym wypadku, tragedii. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka podejrzanym może wydawać się jak w trakcie akcji ratunkowej mającej na celu możliwie szybkie odkopanie rannych i zabitych z ogromnego zwałowiska bloków betonowych i elementów konstrukcyjnych, w jakie przeistoczyła się ta część budynku, już drugiego dnia udało się ustalić, że przyczyną wybuchu był gaz oraz, co już najbardziej zaskakujące, że „nie znaleziono niczego co wskazywałoby na inny przebieg wydarzeń.” W tym ostatnim fragmencie oficjalnego komunikatu przedstawiciele władz mieli na myśli, części bomby, detonatory etc.

    Dlaczego jednak taka wydaje się być strategia Kremla? Wydaje się, że z kilku powodów. Po pierwsze od dłuższego już czasu, poza wydarzeniami ewidentnymi, jak wybuch bomby w metrze w Petersburgu, władze wydarzenia, które mogą wyglądać na zamachy terrorystyczne starają się przedstawić jako zachowania osób niestabilnych psychicznie, albo o podłożu kryminalnym. Tak było choćby w ubiegłym roku, po ataku nożownika w Surgucie (pisałem o tym - https://www.salon24.pl/u/wiescizrosji/803083,walka-o-schede-po-putinie-juz-sie-zaczela). Rosjanie pamiętają o stanowczym zachowaniu władz po wybuchach kamienic jesienią 1999 roku (w Moskwie i w Dagestanie), kiedy to służby niemal natychmiast ustaliły, że za wybuchami kryją się czeczeńscy terroryści. Ale wówczas władzom bardzo na takiej wersji zależało, bo idący po władzę prezydencką Putin chciał się pokazać jako „twardziel”. A teraz? Teraz narracja jest zupełnie inna. Rosja interweniowała w Syrii aby z dala od rosyjskich granic walczyć z zagrożeniem terrorystycznym. Z podobnych zresztą względów myśli o interwencji w Afganistanie, utrzymuje powiększone kontyngenty wojskowe w Tadżykistanie i Kirgistanie i generalnie najlepiej na świecie radzi sobie z zagrożeniami związanymi z terroryzmem islamskim. Jeśliby teraz miało się okazać, że syberyjskie miasta zagrożone są atakami, to cała ta narracja ległaby w gruzach.

    Podobnie jak jeszcze inna, która można w skrócie skwitować maksymą „niech na całym świecie wojna, byle Rosja była spokojna”. Putin mówił o tym wielokrotnie, ostatnim razem, w trakcie grudniowego spotkania na Kremlu z nowo powołanymi członkami prezydenckiej Rady ds. Praw Człowieka. Proszony wówczas o to aby „złagodził” nieco kurs w polityce wewnętrznej pytał retorycznie czy chcieliby aby „mieszkańcy Moskwy oglądali takie sceny jak Paryżanie”. Chodziło oczywiście o protesty żółtych kamizelek i natrętny motyw w propagandzie władz, że może Rosjanie nie żyją na takim poziomie jaki byłby właściwy dla obywateli mocarstwa i to jeszcze potentata w eksporcie węglowodorów, ale za to, mogą się, dzięki polityce władz, czuć bezpiecznie.

    I wreszcie motyw ostatni, o wymiarze ekonomicznym. W grudniu Putin podpisał nowelizację ustawy umożliwiającym łatwiejsze uzyskanie przez pracowników zagranicznych rosyjskiego prawa pobytu i obywatelstwa. Chodzi o to, że już wiadomo, iż polityka demograficzna władz skończyła się fiaskiem. Mieszkańców Rosji ubywa i procesu tego nie uda się zahamować, bez napływu emigrantów. Rosyjscy demografowie argumentują, że do kraju winno co rok przyjeżdżać nie mniej niźli 500 tys. pracowników. Bez tego perspektywy wzrostu gospodarczego okazują się mrzonką. Już uzasadniając słabsze niźli zakładano wyniki tego roku (1,5 % wzrostu PKB, miast planowanego 2,1 %) odpowiadający za gospodarkę minister Orieszkin mówił o braku rak do pracy. Napływ chętnych pracować w Rosji jest coraz mniejszy, bo w związku ze spadkiem wartości rubla wobec dolara (pond 20 % w ubiegłym roku), praca tam jest coraz mniej atrakcyjna. A gdyby teraz na to nałożyła się psychoza przed „ludźmi o azjatyckich rysach twarzy”, to o gastarbeiterów byłoby jeszcze trudniej.

    Biorąc to wszystko pod uwagę, staje się jasne, że wybuch gazu z nieszczelnej kuchenki jest najbardziej prawdopodobna wersją tego co zdarzyło się w Magnitogorsku. 



tagi:

MarekBudzisz
3 stycznia 2019 17:54
27     1526    8 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 17:58

Marku, Marku... może salon24 da radę?

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 18:15

No przeciez potega Rosji nieustannie wzrasta i caly swiat przed nia drzy.

Jeden Fort Trump to za malo.

zaloguj się by móc komentować

papinka @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 18:44

Biorąc to wszystko pod uwagę, staje się jasne, że wybuch gazu z nieszczelnej kuchenki jest najbardziej prawdopodobna wersją tego co zdarzyło się w Magnitogorsku. 

Gdyby to zdanie bylo w pierwszym akapicie nie stracilbym czasu na czytanie reszty.

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 18:54

Pan czyta czasem co publikuje? Warto.

zaloguj się by móc komentować

Danae @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 19:08

"władze wydarzenia, które mogą wyglądać na zamachy terrorystyczne starają się przedstawić jako zachowania osób niestabilnych psychicznie, albo o podłożu kryminalnym. "

@Autor: w zdaniu podrzędnie złożonym trzeba ustalić co jest podmiotem, a co dopełnieniem. O tym powinny pamiętać zwłaszcza osoby, które chcą pisać książki. Życzę powodzenia.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Danae 3 stycznia 2019 19:08
3 stycznia 2019 19:39

Ale tu nie ma problemu z podmiotem i dopełnieniem, a jedynie z szykiem, który w języku polskim jest na tyle dowolny, że może utrudniać rozbiór zdania. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 19:51

Nie wiem dlaczego prawie wszyscy się czepiają. Artykuł dotyczy istotnego wydarzenia i jest ciekawie napisany.

zaloguj się by móc komentować

betacool @chlor 3 stycznia 2019 19:51
3 stycznia 2019 20:20

Nie pierwszy raz. Wygląda mi na towarzystwo szukania głębi w puszczonych przez siebie bańkach.

zaloguj się by móc komentować

Autobus117 @chlor 3 stycznia 2019 19:51
3 stycznia 2019 20:48

artykuł jest 'ciekawie napisany' Oj to fatalna sprawa. Tak sie ocenia słąbą pracę , której nie wypada zjechać. Ale są i pozytywy ta niezależna agencja czy stacja to założona jeszcze przez ochranę czy już za 'nowych'. A może oni niezależni z pochodzenia? Rozwalił mnie ten facet co to wychodził tuż przed wybuchem. No no w ośmiopiętrowcu wychodzi facet. to zupełnie jak u mnie dzisiaj. Tuz przed podaniem obiadu nasz budynek opuścił jakiś facet. Widać nie był głodny. A może on i ten w Rosji szli po prostu po flaszkę. Itd itp dywagacje o tym Putinie i reszcie no wnikliwe jak nie wiem co.

Moja wersja jest taka; szwagier kochanki Ławrowa ..... gdyby nie to że to tragedia to bym sobie poszalał.

Pozdrawiam.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @MarekBudzisz
3 stycznia 2019 21:08

Magnitogorsk to jest wielkie miasto przemysłowe z gigantyczną ilością bloków mieszkalnych w różnym stanie. Trudno ocenić, w jakim stanie jest przemysł czyli poziom bezrobocia. A to rodzi pytania o poziom techniczny bloków budowanych w różnych epokach.

Najtragiczniejsze jest to, że to zima i ci, co przeżyli zawałkę po wybuchu, umierali szybko z wyziębienia.

Statystycznie rzecz biorąc prawdopodobnieństwo, że to zamach taki czy inny jest 50:50.
Dzisiaj jest 3 stycznia a wybuch miał miejsce 1 stycznia. Na ustalenia przyczyn - trochę za wcześnie dla normalnego śledztwa. Dla "nienormalnego" mogliby "wyniki" podać już wczoraj. Ludzi szkoda.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @MarekBudzisz
4 stycznia 2019 01:21

Ja akurat w temacie zawierajacym slowo "Magnitogorsk" wole wiersz Wladyslawa Broniewskiego "Magnitogorsk albo rozmowa z Janem".

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @MarekBudzisz
4 stycznia 2019 07:31

Dziękuję za ciekawą notkę. Malkontenci może niech dadzą przykład i sami coś napiszą.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @MarekBudzisz
4 stycznia 2019 10:49

Witam.

Konstatacja, że w Rosji ubywa ludzi, i że aby utrzymać jako taki wzrost gospodarczy potrzeba pracowników, jest interesująca nie tylko z rosyjskiego punktu widzenia. Ujemną dzietność kobiet mamy również w Polsce. Napływ emigrantów pochodzenia kaukaskiego, szczególnie do Moskwy, jest już faktem bezsprzecznym o czym świadczy obchodzenie święta Kurban Bajram w owej Moskwie:

https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/308219917-Muzulmanie-w-Rosji-Moskwa-w-cieniu-polksiezyca.html

I teraz zadajmy sobie pytanie jakie perspektywy demograficzne ma Rosja i co z tego może wyniknąć (o polskie perspektywy demograficzne pytać nie ma sensu bo widzimy jak brak ludzi do pracy jest zastępowany - Ukraińcy, azjaci). Myślę, że po emigracji muzułmańskiej do Rosji (emigracja religijna) kolejną grupą etniczną mogą być Chińczycy (szczególnie na wschodzie kraju). Co to oznacza dla Rosji w praktyce? Stale powiększające się różnice i napięcia, a dokładając do tego wielkość Rosji konieczność zwiększania struktur siłowych w celu zapanowania nad tymi napięciami. To zaś może prowadzić wprost do ustroju totalitarnego państwa. Ruch taki (totalitaryzacja państwa) zaczyna się zazwyczaj od dzieci i młodzieży (Junarmia) i tu Rosja jest już "na kursie i ścieżce"

https://www.defence24.pl/rosja-wkrotce-pol-miliona-ludzi-w-mlodziezowej-armii

Oczywiście nie musi się to zakończyć tak jak w latach trzydziestych i czterdziestych dwudziestego wieku w Niemczech, nie musi ale może i to budzi moje obawy, które pański tekst pozwolił mi wyartykułować.

Dziękuję za notkę i pozdrawiam

 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @chlor 3 stycznia 2019 19:51
4 stycznia 2019 14:23

Bo mają inną wizję Rosji w głowie... Tylko nie wiadomo dlaczego o to samo (tylko z innej mańki) mają pretensje do autora

Któremu po raz kolejny dziękuję za arcyciekawe informacje. Do własnej interpretacji :)

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @maria-ciszewska 4 stycznia 2019 07:31
4 stycznia 2019 14:24

Prawda? Wystarczy z(a)mienić podmiot z orzeczeniem na zupełnie inne i już :)

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @tomciob 4 stycznia 2019 10:49
4 stycznia 2019 14:29

Nie wiedziałam, że jest w Rosji coś takiego jak "Junarmia". Po obejrzeniu kilku filmów dokumentalnych o dzieciach bezdomnych oraz o dzieciach w domach poprawczych o warunkach więziennych, można dojść do wniosku, że rozpad rodziny i "znikanie ojców" doprowadziło do tego, że Putin aby ogarnąć sytuację otworzył, jak w czasach II WW - szkoły katedów. I skanalizował agresję małych chłopców na osiąganie bardzo atrakcyjnego celu oraz dał im "męski wzorzec". To nie jest głupi pomysł w takich okolicznościach. Ale rodzi skutki, o jakich Pan napisał. Militaryzacja czy też totalitaryzacja kraju jest w takich warunkach znacznie łatwiejsza.
Ale też może zrodzić coś na kształt byłej Jugosławii: każdy naród miał swoją "specjalizację": Serbowie - władza czyli partia, milicja, wojsko, bezpieka, Chorwaci - robota w Niemczech a w kraju wybudowanie dużej chaty i prowadzenie na wybrzeżu turystyki i gastronomii, Bośniacy - robienie dzieci i praca na roli, Słoweńcy - trzymanie przemysłu czyli inżynierowie i technicy.
Oczywiście to była hierarchia i chyba nacje trzymały się osobno. Skutek łatwy do przewidzenia w sytuacji starych konfliktów z czasów wojny. Niemcy to znakomicie wykorzystali.
Nie jest przypadkiem, że w Singapurze jest zakaz tworzenia "gett narodowych". Każdy nowy budynek mieszkalny, prywatny czy nie, jest nasiedlany wg procentu narodowościowego - obowiązkowo. A tzw. imprezy tradycyjne nie mogą przeszkadzać innym nacjom. Polakom skasowali Sylwestra już o 22.00:))) Ale mają idealny spokój.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @pink-panther 3 stycznia 2019 21:08
4 stycznia 2019 14:30

Otóż to. Zbyt szybkie i jednocześnie "wykluczające" inne ustalenia są zawsze demaskatorskie. Putin to wie i zachował stosowną wstrzemięźliwość na Sylwestra.

I tak jak Pani mówi szkoda zwykłych ludzi, którzy zawsze jako pierwsi ponoszą konsekwencje wszelkiej nieodpowiedzialnej polityki. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @OdysSynLaertesa 4 stycznia 2019 14:30
4 stycznia 2019 14:46

Czas "normalnych śledztw" już chyba w większości państw "graczy" odszedł do historii. Przynajmniej w przypadku katastrof lotniczych i tzw. wybuchów. Przykłady można mnożyć. Zawsze najstraszniejszy jest los niewinnych ofiar, które są na końcu listy zainteresowania śledczych, administracji i polityków. Oni komuś podlegają  i ten ktoś decyduje, czy śledztwo będzie "zwykłe" czy "zadaniowane".

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @pink-panther 4 stycznia 2019 14:46
4 stycznia 2019 15:00

Dlatego tak trafne i uniwersalne jest ostatnie zdanie notki... Bo przecież "problem" nie dotyczy wyłącznie administracji urzędującej na Kremlu.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 3 stycznia 2019 19:51
4 stycznia 2019 16:44

Szyk przeszkadza w rozbiorze, nie rozumieniu tekstu. Teksty p.Marka czytam i lubię, ale zwykle noe komentuję, bo nie mam nic mądrego do dodania.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts 4 stycznia 2019 16:44
4 stycznia 2019 20:57

Ludzi denerwuje ciągłe stawianie Putina w roli diabła najgorszego, skoro wszelkie plagi spadają na nas akurat ze strony sojuszników unijnych i natowskich Czy Putin wysyła afrykańskich muzułmanów, walczy o przywileje LBTQRP, broni kornika polskiego, walczy z polskim węglem? On oczywiście życzy nam wszystkiego najgorszego, ale bez zezwolenia mocarstw nic nam nie może  zrobić.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @MarekBudzisz
4 stycznia 2019 23:21

Tyle komentarzy i prawie wszystkie o czymś innym :P

A przecież warto sobie to wydarzenie zakodować w umyśle bo mamy tu dwie sprzeczności. Z jednej strony rzeczy wybuch wygląda na atak terrorystyczny. Skoro sprawdzono instalację, skoro trudno podejrzewać zwykły wybuch gazu w mieszkaniu by był przyczyną runięcia bloku i skoro mamy jeszcze kilka innych wskazówek że był to zamach takich jak np. brak podania danych osobowych to raczej nie mamy do czynienia z naturalnym wydarzeniem.

Ale władze twierdzą że było to wypadek. Ok. Może i będzie tak jak autor napisał, że obecnie w interesie Putina nie leży kreowanie psychozy strachu. Chociaż jest to ulubiona czynność wszelkich rządów na świecie i zawsze można oczekiwać że Putin zmieni zdanie. Ale jeśli nawet nie zmieni to pozostaje pytanie: kto to zrobił i w jakim celu?

Według mnie to dość poważna kwestia, bo jeśli ktoś zrobił to wbrew obecnej administracji Kremla to musi być raczej twardym graczem. Ciężko bowiem sobie wyobrazić że Putin nie znajdzie autorów zamachów. A jeśli znajdzie to chyba nikt nie chciałby być w ich skórze. A skoro nikogo nie bawi taka sytuacja a mimo wszystko decyduje się na taki ruch to znaczy że musi stać za nim coś na tyle konkretnego by nie bać się KGB i całej reszty.

Trzeba też w tym momencie zwrócić uwagę że jeśli to był zamach to nic z niego nie wynika. Nie pojawiła się żadna organizacja, nikt, kto wziąłby to na siebie, wskazał powody dlaczego to zrobił. Rozwalił zwykły blok mieszkalny. Ok. Nie ma takiej wiadomości. Oficjalnie. A to oznacza że ewentualny zamach nie był „adresowany” do Rosjan ale do Putina właśnie. Ot, przykładowo: „będziemy rozwalać bloki a wy sobie z tym nie będziecie dawać rady”. Czyli nastąpiłoby dokładnie to o czym autor pisze że Putin chciałby tego uniknąć.

Podsumowując więc: Jeśli jednak był to zamach, jeśli nie chodziło o to tylko by w ten efektowny sposób pozbyć się  teściowej albo ukryć że ruskie bloki się sypią, to znaczy że coś tam w Rosji dzieje się pod powierznią. I że dość prawdopodobne jest że to zdarzenie będzie mieć swoje dalsze konsekwencje.

zaloguj się by móc komentować

Starybelf @MarekBudzisz
4 stycznia 2019 23:38

Wybuch gazu w gdańskim bloku w 1995 też miał być wypadkiem i dziełem szaleńca, tylko, że po 23 latach okazało się, że jednak za wszystkim stał UOP i dokumanty na Bolesława.

zaloguj się by móc komentować

Starybelf @pink-panther 4 stycznia 2019 14:29
4 stycznia 2019 23:43

Ale też może zrodzić coś na kształt byłej Jugosławii: każdy naród miał swoją "specjalizację": Serbowie - władza czyli partia, milicja, wojsko, bezpieka, Chorwaci - robota w Niemczech a w kraju wybudowanie dużej chaty i prowadzenie na wybrzeżu turystyki i gastronomii, Bośniacy - robienie dzieci i praca na roli, Słoweńcy - trzymanie przemysłu czyli inżynierowie i technicy.

Tak trochę offtopicznie:

Jeśli chodzi o armię b. Jugosławi, to Chorwaci opanowali lotnictwo i marynarkę wojenną. 75% oficerów lotnictwa i 70% oficerów marynarki to właśnie byli Chorwaci. Zresztą wojna pomiędzy Serbami, a Chorwatami w początkowej fazie przypominała nieco wojnę secesyjną, tzn. Chorwaci mieli oficerów i kadrę, a Serbowie mieli sprzęt i masę żołnierską.

zaloguj się by móc komentować


mniszysko @smieciu 4 stycznia 2019 23:21
5 stycznia 2019 10:33

Bardzo ciekawy i rzeczowy komentarz. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować