-

MarekBudzisz

Grillowanie Rosji – start.

Wczoraj, na giełdzie w Londynie cena baryłki ropy marki Brent w kontraktach na styczeń spadła do poziomu poniżej 65 dolarów, a dokładnie do 64,87. Patrząc na to z punktu widzenia maksymalnej ceny, którą ropa notowała w październiku mamy do czynienia z korektą przekraczającą już 20 dolarów. Zdaniem specjalistów niewiele wskazuje na to, aby trend ten był krótkotrwały. Decyduje o tym przynajmniej kilka czynników. Po pierwsze ostatni raport OPEC wskazuje, że światowy popyt w roku przyszłym może być mniejszy niźli jeszcze niedawno sądzono, po drugie w Stanach Zjednoczonych wydobycie, szczególnie w basenie Permian rośnie znacznie szybciej a na dodatek problemy logistyczne (brak rurociągów i konieczność przewożenia ropy cysternami) mają się ku końcowi. I wreszcie, po trzecie, spadek dostaw z Iranu został dość łatwo uzupełniony wzrostem wydobycia w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach i w Rosji. Zresztą amerykańskie Ministerstwo Finansów wprowadziło szereg wyjątków (m.in. dla Indii i Chin) w reżimie sankcyjnym, wobec czego ich skutki dla rynku ropy są mniej dolegliwe niźli się spodziewano.

Na rynku pojawiły się też inne, ciekawe, a dla Rosji brzmiące złowieszczo informacje. Otóż Wall Street Journal poinformowało ostatnio, że owszem ropa może i jest sprzedawana w cenie oscylującej wokół 70 dolarów, ale nie dotyczy to kanadyjskiej ropy naftowej wydobywanej w prowincji Alberta, którą można kupić już po 16 dolarów za baryłkę. Dlaczego tak tanio? Bo wydobycie ropy z kanadyjskich pól naftowych rośnie w postępie geometrycznym, ale brak jest infrastruktury transportowej i magazynowej. Te ostatnie są już pełne, a rurociąg Keystone XL, którym z Alberty do Nebraski mogłoby być transportowane 830 tys. Baryłek na dobę, został właśnie przez Amerykanów zablokowany. Rząd dał formalna zgodę na jego budowę, ale została ona wstrzymana decyzją sądu, który zażądał od inwestora przedłożenia nowych ekspertyz ekologicznych. Historia ta pokazuje jak ważne dla rynku ropy są rurociągi, ale również i to, że nie ma na nim miejsca na sentymenty, toczy się za to brutalna gra w której wszystkie chwyty są dozwolone. Dlaczego ma to związek z Rosją? Jeśli tak potraktowano Kanadę, państwo bądź co bądź sojusznicze, które podpisało niedawno nowy, dobrze widziany w Waszyngtonie układ o wolnym handlu, to co czeka Rosję, która w zgodnej opinii amerykańskich elit, uznawana jest za wroga?

Wczoraj pojawiły się prognozy, uznawanej za miarodajną, specjalizującej się w rynku ropy naftowej i gazu ziemnego, agencji analitycznej FDA, której specjaliści są zdanie, że w ramach najbliższej nowej rundy amerykańskich sankcji przeciw Rosji może zostać wprowadzany zakaz importu przez amerykańskie podmioty rosyjskiej ropy naftowej. W ubiegłym roku, amerykańskie firmy zakupiły w Rosji ropę o wartości 7 – 8 mld dolarów, co oznacza, że „w obszarze bezpośredniego ryzyka” znajduje się rosyjski eksport na poziomie ok. 350 – 400 tys. baryłek na dobę. Podobne scenariusze kreślą też analitycy S&P Global Platts. Jednak trzeba odnotować też zdanie sceptyków, którzy uważają, że skala importu rosyjskiej ropy naftowej i produktów ropopochodnych, choć latem tego roku wzrosła do poziomu ok. 800 tys. baryłek na dobę jest na tyle niewielka (ok. 5 % amerykańskiego importu), że z jednej strony Rosja łatwo znajdzie na tę ilość nabywców na innych rynkach, a Stany Zjednoczone per saldo zaszkodzą tylko sobie, bo będą musiały „na gwałt” zwierać nowe kontrakty. Znacznie bardziej dolegliwe byłoby, ale na to póki co się jeszcze nie zanosi, gdyby Waszyngton wprowadził sankcje na wzór irańskich, tzn. zabraniał importu również państwom trzecim.

Na tego rodzaju posunięcia jest jednak zdecydowanie zbyt wcześnie, bo idzie tu raczej o grillowanie geopolitycznego przeciwnika (czyli Rosje) niźli o wymierzanie ciosów na oślep. W wyniku takiego procesu podgrzewania niepewności Rosja wydaje się więcej tracić niźli w efekcie samych sankcji.

Potwierdzają to zresztą również rosyjscy ekonomiści. Wczoraj w Moskwie odbyła się, zorganizowana przez Standard & Poor’s, coroczna konferencja poświęcona rosyjskiej gospodarce i jej perspektywom. Otóż zdaniem wypowiadających się w jej trakcie ekspertów znaczący napływ petrodolarów w tym roku (wynik skokowego wzrostu cen) nie wpłynął na szanse wzrostu rosyjskiego PKB. Analitycy oceniają, że do 2021 roku rosyjska gospodarka rozwijała się będzie, ale bardzo powoli, w tempie nie wyższym niźli 1,7 – 1,8 %, a przypomnijmy, że rosyjski rząd, który niedawno korygował in minus tegoroczne wskaźniki wzrostu nadal stoi na stanowisku, że owszem w tym i przyszłym roku będzie on rachityczny, ale już w 2020 i 2021 zbliży się do poziomu 3 %. Eksperci są znacznie bardziej sceptyczni i twierdzą, że zapowiedziany program gigantycznych inwestycji w infrastrukturę (450 mld dolarów) nie zostanie zrealizowany, a jego częściowe wdrożenie niewiele zmieni, bo będziemy mieli do czynienia z realizowaniem pokazowych, ale z ekonomicznego punktu widzenia mniej korzystnych, przedsięwzięć. Ale co innego jest interesujące. Otóż specjaliści Agencji szacują, że cena baryłki ropy naftowej w przyszłym roku spadnie do poziomu 40, może 45 dolarów, a to oznacza wejście rosyjskiej gospodarki w recesję i to jeszcze w sytuacji słabnącego rubla. Wczoraj też pojawiły się w Moskwie prognozy Reiffeisenbanku, że dolar pod koniec roku może kosztować powyżej 70 rubli, a to oznacza wzrost oczekiwań inflacyjnych, bardzo prawdopodobne podniesienie stóp procentowych i w efekcie osłabienie i tak już słabej konsumpcji wewnętrznej. Kółko się zamyka. Warto też przytoczyć opinię Andrieja Klepacza, wiceprezesa Wnieszekonombanku, który na wczorajszej konferencji powiedział, że „praktycznie wszystko co wygraliśmy w związku z tym, że ceny ropy naftowej wzrosły powyżej 70 dolarów za baryłkę, a w budżecie założona była cena 50 dolarów, straciliśmy na odpływie kapitału z Rosji. Prawdę mówiąc w gospodarce nic nie zostało, a nawet, wygląda na to, że odpłynęło więcej”.

Jednak grillowanie Rosji, jak się wydaje, dopiero się zaczyna. Gordon Sondland, amerykański ambasador przy Unii Europejskiej, powiedział wczoraj, że Stany Zjednoczone dysponują całym arsenałem możliwości, z których jeszcze nawet nie zaczęły korzystać, aby zablokować budowę gazociągu Nord Stream 2. „Wierzymy, oświadczył, że opozycja w Unii Europejskiej wobec idei budowy rurociągu rośnie”. Powtórzył też, za Donaldem Trumpem, że uzależnianie się Europy od rosyjskich surowców energetycznych jest polityką błędną i może prowadzić do sytuacji, kiedy „gaz zostanie zimą przez Rosję odłączony z powodu kryzysu geopolitycznego”. Przy okazji powiedział też, że Waszyngton prezentuje ten punkt widzenia wychodząc z założenia, że osłabiona Unia Europejska równa się osłabionym Stanom Zjednoczonym. Cała zaprezentowana przez amerykańskiego ambasadora linia argumentacji niewiele ma wspólnego z kwestiami natury ekonomicznej, jak chcieliby widzieć problem Niemcy. Bo gdyby na North Stream 2 patrzeć tylko przez pryzmat relacji biznesowych, to należałoby się zgodzić z opinią wielu ekspertów, że amerykańskie możliwości blokowania rosyjskiej rury są ograniczone. Po pierwsze, szwajcarska firma, która ją kładzie jest firmą prywatną, nie notowana na giełdach, która w praktyce nie jest aktywna w USA, za to sporo zarabia na relacjach z Rosją. Rurociąg został już sfinansowany, a nawet, jeśliby ograniczenia na rynku kredytowym w związku z nową falą amerykańskich sankcji miały miejsce, to i tak, Gazprom może liczyć na wsparcie finansowe rosyjskich władz. I wreszcie, zdaniem ekspertów Niemcy nie zrezygnują z zakupów surowców energetycznych z Rosji, bo to, że kupują tanio decyduje o konkurencyjności ich gospodarki. Zdaniem rosyjskich specjalistów Amerykanie mogą zablokować rosyjskie inwestycje, ale w większym stopniu chodzi o drugą nitkę Tureckiego Potoku.

Tylko, że polityczna linia Niemiec może ulec dość zasadniczej zmianie już po wyborach, które mają odbyć się w grudniu w Hamburgu, nowego kierownictwa CDU. Z trójki kandydyjących na schedę po Merkel, jedynie Annegret Kramp-Karrenbauer, sekretarz generalny formacji, nazywana prze media „mini Merkel” jest zwolenniczką kontynuowania jej linii, zakładającej m.in. jak to oświadczyła niemiecka kanclerz w Parlamencie Europejskim budowę silnej europejskiej armii. Jej najpoważniejszy kontrkandydat, Friedrich Merz, były szef frakcji chadeckiej w Bundestagu, uchodzi za zwolennika, w znacznie większym stopniu niźli urzędująca kanclerz, wzmacniania więzi atlantyckich. W siostrzanej CSU również trwają przetasowania, z kierownictwa formacją ustępuje w najbliższej przyszłości Horst Seehofer, chcąc nadal pozostać szefem niemieckiego MSW. Ale zdaniem obserwatorów niemieckiej sceny politycznej może okazać się, że w obydwu chadeckich formacjach zwyciężą zwolennicy bliższych związków ze Stanami Zjednoczonymi i jednocześnie odwrócenia koalicji. Odwrócenia, czyli zbudowania tego, czego nie udało się obecnej kanclerz – rządowego aliansu z Zielonymi oraz Wolnymi Demokratami. Tylko jeśli to się uda, to dla Angeli Merkel nie będzie już miejsca w rządzie i jej ;kontrolowane” odejście może przestać być takowym. Takiemu rozwojowi wydarzeń sprzyja kryzys w SPD, która dziś jest dopiero na czwartym miejscu w niemieckich sondażach i narasta w niej fala przeciwników Wielkiej Koalicji, na której socjaldemokraci tracą. Jeśli wydarzenia w Niemczech potoczą się w zgodzie z tym scenariuszem, to może okazać się w przyszłym roku, że na czele najsilniejszego państwa Unii Europejskiej stanie rząd inaczej zapatrujący się zarówno na energetyczna współpracę z Rosja, jak i na potrzebę wzmacniania więzi transatlantyckich.



tagi:

MarekBudzisz
14 listopada 2018 10:48
29     1459    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
IanThomas @MarekBudzisz
14 listopada 2018 13:09

Bardzo dziękuję za kolejny wnikliwy tekst. Pragnę zwrócić jeszcze uwagę na jeszcze jedno wydarzenie "w tym temacie", a mianowicie wizytę sekretarza ds energii USA Ricka Perry w Budapeszcie. Podczas spotkania z P.Szijjarto skrytykował decyzje o budowie NS2 na co Węgier mu odpowiedział z grubsza, że to "podwójne standardy".

 

https://bbj.hu/politics/perry-urges-hungary-to-ditch-russian-gas-projects_157616

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @MarekBudzisz
14 listopada 2018 14:11

No dobrze, ale co to znaczy dla Polski, że Niemcy zbliżą się znów do USA?

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @gabriel-maciejewski 14 listopada 2018 14:11
14 listopada 2018 14:47

Mysle ze jesli Niemcy zbliza sie znow do USA to znacznie wzrosna w Polsce akcje Donalda Tuska.

zaloguj się by móc komentować


krzysztof-laskowski @MarekBudzisz
14 listopada 2018 15:40

Prezydent francuski ostatnio powiedział o stworzeniu armii europejskiej zdolnej do obrony kontynentu przed Rosją, China i USA. Niemal dokładnie powtórzyli to jego minister finansów i kanclerz niemiecka. Minister Le Maire poszedł dalej, bo zapowiedział zbudowanie Imperium Europejskiego o ostrzu antyamerykańskim i antychińskim. Kanclerz niemiecka niby go nie popiera, ale popiera. Niemcy zbliżą się do Amerykanów chyba po to, żeby ich ukąsić.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @MarekBudzisz
14 listopada 2018 15:54

Niemcy Niemcami ale jest jeszcze Austria

https://www.energetyka24.com/afera-szpiegowska-w-austrii-wieden-polem-energetyczno-politycznej-gry-mocarstw

z największym hubem gazowym w Europie (obsługującym 1/3 rosyjskiego eksportu). Coś chyba jest na rzeczy z tym niewykorzystanym przez USA "arsenałem środków." Warto jeszcze dodać o bankructwie Wenezueli, kraju z największymi zasobami ropy na świecie. Skoro jest bankructwo to będzie i zmiana władzy, a jak będzie zmiana władzy to i wydobycie w Wenezueli może znów ruszyć. Przy czym podtrzymuję tezę, iż USA wcale nie chcą ani nie potrzebują pogrążać Rosji. Rosja jest Stanom zwyczajnie potrzebna pytanie tylko, czy taka jak dziś.

Dziękuję za notkę

zaloguj się by móc komentować

zkr @krzysztof-laskowski 14 listopada 2018 15:40
14 listopada 2018 18:30

zastanawiam sie czy ta armia europejska nie bedzie przede wszystkim narzedziem dyscyplinowania krnabrnych panstw takich jak Polska czy Wegry

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @zkr 14 listopada 2018 18:30
14 listopada 2018 19:44

Będzie służyć zapewne nie tylko do tego celu. Idzie o zjednoczenie dawnego Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie wedle dobrze znanych kolein.

zaloguj się by móc komentować

olo @MarekBudzisz
14 listopada 2018 21:21

a mnie ciekawi czy jesli scenariusz sie sprawdzi  to nadal beda najsilniejszym panstwem w ue

zaloguj się by móc komentować

olo @krzysztof-laskowski 14 listopada 2018 15:40
14 listopada 2018 21:43

no maja wprawe w podbieraniu zaciagow, wiec co im zalezy jak zapowiedza?

zaloguj się by móc komentować

DWiant @MarekBudzisz
14 listopada 2018 21:47

Właśnie kupiłem prostowniki do akumulatorów w Rosji. Idzie z Moskwy do Irlandii. Kulon 912. Mała zabawka a dużo może.

I mam takie wrażenie że oni są tak jakby do przodu. Weźmy np. zapłatę. Wysłali mi fakture na ..... vibera ( to taki komunikator ) wszystko zabezpieczone zapłata przeszła w ciągu kilku sekund.

A Vibera założyło dwuch byłych wojskowych z ..... Izraela, siedzibę główną mają w .... Mińsku na Białorusi.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @olo 14 listopada 2018 21:43
14 listopada 2018 23:18

Myślę, że wymienieni państwo wypowiadają się z pełną powagą, zwłaszcza że zaczątki wojska europejskiego już funkcjonują.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @krzysztof-laskowski 14 listopada 2018 15:40
15 listopada 2018 00:30

Niemcy i Francja moim zdaniem sie obecnie nie licza specjalnie. Na tak zwanym zachodzie jedynie dwaj gracze sie licza: USA i Wielka Brytania.

Niemcy moga wykonywac ruchy na zasadzie: biega pies na lancuchu kolo budy i ujada albo warczy. Pan zabiera miche i piesek jest przegrany. Ta micha moze byc wiele rzeczy, np. bron atomowa ktora ciagle Amerykanie maja na terytorium Niemiec, sprawy ekonomiczne, sa rozne formy nacisku jakie moze powazny gracz wywierac na innych.

Takze jesli ktos kogos moze ukasic to mysle ze predzej Amerykanie Niemcow niz odwrotnie.

Co do Anglikow to sprawe juz zalatwila premier Theresa May. Gdy objela urzad premiera dwa lata temu to rypnela bez ogrodek i glosno ze UK w sytuacji zagrozenia czy w obronie swoich interesow nie zawaha sie uzyc broni nuklearnej ktora posiada w calkiem przyzwoitej ilosci.

I to jest oswiadczenie ktore trzeba traktowac bardzo powaznie.

Skad to wiem?  Chocby stad, ze nastepnego dnia mozna bylo o tym przeczytac we wszystkich waznych dziennikach amerykanskich i brytyjskich. Nie w polskich oczywiscie.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @krzysztof-laskowski 14 listopada 2018 23:18
15 listopada 2018 06:01

Coś muszą zrobić z wesołymi młodzieńcami o śniadych licach. Armia będzie jak ta lala, jeszcze się nowe zaciągi w Afryce ogłosi. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Szczodrocha33 15 listopada 2018 00:30
15 listopada 2018 08:37

Niemcy i Francja się nie liczą? Prezydent francuski też dysponuje bronią atomową, a kanclerz niemiecka dysponuje dużymi pieniędzmy. Ale przede wszystkim liczy się historia: Królestwo Francji i Święte Cesarstwo Rzymskie nadal odgrywają doniosłą rolę samą możliwością wyjścia z piwnicy. Podobnie Grecja, zgnębione małe państwo, może w jednej sekundzie spowodować wstrząs na skalę światową, jeśli odwoła się do okresu bizantyńskiego, i to sprzed ogłoszenia wielkiej schizmy wschodniej.

zaloguj się by móc komentować

atelin @krzysztof-laskowski 14 listopada 2018 15:40
15 listopada 2018 11:24

Może coś źle pamiętam, ale prekursorem idei powstania Armii Europejskiej był śp. Lech Kaczyński.

Pizduś Macron bierze sobie na klatę czyjeś pomysły, ponieważ tak mu się w dupie gotuje, że najchętniej zająłby się "bratnią pomocą".

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @atelin 15 listopada 2018 11:24
15 listopada 2018 11:29

Prezydent RP tego chciał, ale mało kto, zdaje się, w Polsce traktował jego słowa poważnie.

Może bez wulgaryzmów, s'il vous plaît?

zaloguj się by móc komentować

chlor @krzysztof-laskowski 15 listopada 2018 11:29
15 listopada 2018 11:34

Nie wiadomo czy chciał, czy tylko mówił że chce.

zaloguj się by móc komentować

atelin @krzysztof-laskowski 15 listopada 2018 11:29
15 listopada 2018 11:34

 

Excusez-moi, bien sûr que vous avez raison.

zaloguj się by móc komentować


Szczodrocha33 @krzysztof-laskowski 15 listopada 2018 08:37
15 listopada 2018 16:05

Pomysl utworzenia armii europejskiej sie nie powiedzie. Po pierwsze, nie ma w kontynentalnej Europie lidera-przywodcy ktory pociagnalby za soba inne nacje i ktory stanowilby trzon tych wydumanych sil zbrojnych. Niemcy sa rozbrojone, i w sensie militarnym i mentalnie. Nie lezaloby to tez w interesie Amerykanow bo to by ich wypychalo ze sceny europejskiej i ograniczaloby ich mozliwosci manewrow w polityce. Cale NATO, a przede wszystkim Europa i jej bezpieczenstwo opiera sie na USA.

Francja ma wprawdzie bron atomowa ale jest rowniez spacyfikowana i to jeszcze bardziej chyba niz Niemcy. Macron ma olbrzymie problemy w swoim kraju dlatego czepia sie takich pomyslow zeby odwrocic uwage ludzi od innych klopotow i zyskac popularnosc.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Szczodrocha33 15 listopada 2018 16:05
15 listopada 2018 16:28

Unikałbym niedoceniania ich, bo to są bardzo twórczy ludzie.

zaloguj się by móc komentować

olo @krzysztof-laskowski 14 listopada 2018 23:18
15 listopada 2018 20:48

a ja mysle ze tak sie wypowiadaja by nadac powagi swojej tworczosci do ktorej zaczatki wliczam; w tym sensie nie widze zbieznosci stanowisk tylko licytacje w wyniku ktorej taka europejska armia dyscyplinowanie od niemcow by zaczela bo to chyba najblizszy skarbiec.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @olo 15 listopada 2018 20:48
15 listopada 2018 23:16

Wymienieni państwo nie mają poczucia humoru w sprawach politycznych.

zaloguj się by móc komentować


olo @krzysztof-laskowski 15 listopada 2018 23:16
16 listopada 2018 12:52

tego nie wiem, mnie o ich pragmatyzm chodzilo

zaloguj się by móc komentować

atelin @olo 15 listopada 2018 20:48
16 listopada 2018 13:16

Piękny bełkot. Jeszcze w cholerę błędów ortograficznych.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @olo 16 listopada 2018 12:52
16 listopada 2018 17:09

Lepiej nie mówić o pragmatyzmie.

zaloguj się by móc komentować

olo @MarekBudzisz
16 listopada 2018 21:17

dobrze, niech czas pokaze

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować