-

MarekBudzisz

Strategia okrążania. O amerykańskiej polityce wobec Rosji i Chin.

Mark Esper, nowy szef Pentagonu, udzielił niedawno wywiadu stacji telewizyjnej Fox News, w trakcie którego mówił o tym jak Waszyngton ocenia zagrożenia ze strony wrogich Ameryce państw. W dłuższej perspektywie, oświadczył, w większym stopniu Stany Zjednoczone winny obawiać się wzrostu potęgi Chin zarówno gospodarczej jak i militarnej, w związku z planowanym w 2035 roku, zakończeniem modernizacji tamtejszych sił zbrojnych. Ale w najbliższej przyszłości, jego zdaniem, główny problem stanowiła będzie Rosja, która chciałaby w celach politycznych wykorzystać swój potencjał nuklearny. Świadczy o tym niedawny wypadek na atomowym poligonie w Siewierodwińsku oraz późniejsze zachowanie Moskwy. Zdaniem amerykańskiego ministra już obecnie Rosja posiada pociski z napędem nuklearnym wymierzone w cele w Europie i dlatego Stany Zjednoczone zdecydowały się na próbę z naziemnymi wyrzutniami rakiet Tomahawk, przeprowadzoną na początku tygodnia, kiedy to prezydenci Rosji i Francji snuli marzenia o Europie od Lizbony do Władywostoku. Celem tej próby, było, jak oświadczył Esper, wysłanie czytelnego sygnału do Moskwy, że Amerykanie mają nie tylko technologię ale również niezbędne zasoby i determinację aby przeciwstawić się polityce Rosji. Wydaje się, że niedawny tweet Donalda Trumpa, który napisał, że USA dysponuje technologią atomowego napędu rakietowego, i to bardziej zaawansowaną technicznie od rosyjskiej, zaliczyć trzeba do arsenału sygnałów, jakie Waszyngton wysyła Moskwie.

    Wracając do perspektyw rosnącego zagrożenia dla amerykańskiej potęgi, jakie stanowić zaczynają Chiny, to trzeba odnotować, że nie wszyscy w Stanach Zjednoczonych formułują apokaliptyczne wizje. Znany demograf Nicolas Eberstadt opublikował właśnie na łamach opiniotwórczego periodyku Foreign Affairs długi artykuł w którym udowadnia, że w perspektywie roku 2040 zagrożenie ze strony Chin zmniejszy się. Zdecydują o tym, jego zdaniem, trendy demograficzne, będące efektem fatalnej polityki „jednego dziecka w rodzinie” którą Chiny realizowały w latach 1979 – 2015. Aby zrozumieć znaczenie tego czynnika dla perspektyw rozwoju Chin, należy, zdaniem Eberstadta, poświęcić nieco uwagi odpowiedzi na pytanie jakie były główne czynniki chińskiego cudu gospodarczego ostatnich kilkudziesięciu lat. Z punktu widzenia czynników demograficznych źródło zapierającego dech chińskiego wzrostu jest oczywiste – między rokiem 1975 a 2010 wielkość chińskiej populacji pracujących uległa podwojeniu, a liczba ludności kraju nie rosła w takim tempie. Gdyby brać pod uwagę liczbę godzin pracy na jednego zatrudnionego, to wraz z odchodzeniem od komunizmu i wkraczaniem w epokę „dzikiego kapitalizmu” ten wskaźnik dynamicznie wzrósł, dodatkowo zwiększając siłę tego efektu. Polityka gospodarcza tylko umożliwiła wyzwolenie tego gigantycznego potencjału wzrostu związanego z dążeniami relatywnie młodego chińskiego społeczeństwa aby żyć lepiej. Ale teraz trend ulega znaczącemu, zdaniem Eberstadta, odwróceniu. Otóż Chiny już tracą siłę roboczą, a w perspektywie najbliższych 15 lat liczba rąk do pracy w Państwie Środka ulegnie zmniejszeniu o 100 mln osób. Będziemy mieli też do czynienia z gwałtownym starzeniem się chińskiego społeczeństwa – liczba ludzi mających powyżej 65 roku życia wzrośnie w Chinach z obecnych 135 mln do ponad 325 mln. Zmienią się preferencje społeczne, zmniejszy się też wydolność całego organizmu gospodarczego. Niektórych społecznych skutków tego co może się wydarzyć nie sposób przewidzieć. Według oficjalnych danych tzw. wskaźnik rozrodczości wynosi obecnie 1,6 dziecka na statystyczna chińską rodzinę. Niektórzy chińscy eksperci są zdania, że jest on zawyżony i bliższy prawdy byłby poziom 1,4. A trzeba pamiętać, że aby następowała prosta zastępowalność pokoleń wskaźnik ten winien wynosić minimum 2,1. Nie sposób też przewidzieć jak na demograficzną, a przez to gospodarczą perspektywę Chin, wpłynie znaczna nadreprezentacja w populacji mężczyzn, którzy obecnie mają znaczące problemy w znalezieniu swoich partnerek życiowych.

    Zupełnie inaczej wygląda demograficzna perspektywa Indii, które dzisiaj urastają do rangi najbardziej pożądanego w Azji przez USA sojusznika, ale również takich krajów jak Indonezja czy Filipiny, które wg. szacunków amerykańskich demografów zamieszkiwało będzie za 15 lat 325 mln ludzi.

    O Rosji, w tym kontekście nie ma nawet co wspominać, bo jej demograficzne perspektywy są wręcz czarne. Kwestionowane przez wielu oficjalne dane i szacunki mówią, że w roku 2040, w najbardziej optymistycznym wariancie Rosję zamieszkiwało będzie z grubsza licząc tyle osób co obecnie. Ale wątpliwy jest sam punkt wyjścia, bo niezależni rosyjscy analitycy, sądzą, że władze nawet dziesięciokrotnie zaniżają informacje na temat emigracji ludzi młodych z kraju. Nietrudno wyobrazić sobie jaki to może mieć wpływ na rosyjską demografię najbliższego dwudziestolecia.

    Wracając do rozważań natury strategicznej, warto odnotować, że oceny Marka Espera, potwierdził występujący niedawno w Instytucie Aspen, Robert P. Ashley Jr., szef amerykańskiego wywiadu wojskowego, który powiedział, że w perspektywie roku 2035 głównym strategicznym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych będą Chiny, zważywszy na potencjał gospodarczy i globalne ambicje, ale teraz tak trzeba patrzeć na Rosję, głównie mając na względzie jej potencjał nuklearny.

    Innymi słowy powstrzymywanie Rosji, jeden z istotnych celów strategicznych amerykańskiej polityki zagranicznej, winno dać pożądany z perspektywy Waszyngtonu efekt przed umownym 2035 rokiem, czyli w ciągu najbliższych 15 lat. Co ciekawe w gruncie rzeczy podobne tezy formułują rosyjscy myśliciele strategiczni, w rodzaju Sergieja Karaganowa, jednego z „ojców założycieli” dominującej w rosyjskim myśleniu o polityce zagranicznej tzw. szkoły państwowców (dierżawników). Otóż jego zdaniem Rosja musi w perspektywie co najwyżej najbliższych 5 lat doprowadzić do trwałego związania swych strategicznych interesów z niektórymi państwami Zachodu (Francja i Niemcy), po to aby równoważyć rosnąca dysproporcję potencjałów między nią a Chinami, co w oczywisty sposób sprowadzi Moskwę do roli ubezwłasnowolnionego młodszego brata oraz jednocześnie dążyć do możliwie istotnego nadwątlenia osi atlantyckiej. Dopiero połączone potencjały Rosji i państw europejskich wespół z bliską współpracą z Pekinem pozwoli z jednej strony równoważyć Chiny, a z drugiej dawać „odpór” Stanom Zjednoczonym. Niezależnie od propagandowych sloganów nikt z rosyjskiej elity nie ma dziś wątpliwości, że Rosja osamotniona, czy inaczej mówiąc suwerenna, nie ma najmniejszy szans w rywalizacji z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi i prędzej czy później stanie się wasalem jednej z tych potęg. Najbardziej dobitnie powiedział to dziekan wydziału ekonomicznego Uniwersytetu Moskiewskiego Aleksandr Auzan. W jednym z wywiadów prasowych zwrócił się on wprost „do tych którzy myślą o pozycjonowaniu Rosji w świecie” i zaproponował aby przemyśleli następujące informacje. Obecnie, jak powiedział, Rosja, licząc według parytetu siły nabywczej ma PKB na poziomie 3 % światowego, kilka lat temu było to 4 %, ale recesja jaka dotknęła kraj po 2008 roku i wolne tempo wzrostu zredukowało ten udział. ZSRR, przypomniał Auzan, miało 10 % światowego PKB, a licząc razem z tzw. blokiem socjalistycznych, nawet 20 %. Obecnie Rosja znajduje się w stadium geopolitycznego i geoekonomicznego starcia z krajami, które kontrolują 50 % światowego PKB. ZSRR mając znacznie większy potencjał w ostatecznym rachunku przegrał tę rywalizację, a jaki będzie los Rosji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy w efekcie rachitycznego wzrostu w najbliższej przyszłości udział kraju w światowym PKB spadnie do 2,5 %, retorycznie zakończył swe wystąpienie rosyjski ekonomista?

    Wracając jednak do kwestii geopolitycznych warto zwrócić uwagę na właśnie zakończoną wizytę zastępcy szefa amerykańskiego Departamentu Stanu Davida Hale w stolicach dwóch środkowoazjatyckich krajów – Uzbekistanie i Kazachstanie. Oficjalnie jej celem były rozmowy dotyczące współpracy gospodarczej oraz większego zaangażowania Taszkientu w Afganistanie, tym nie mniej w Rosji, podróż ta odczytywana jest jako wyraźny wzrost zainteresowania Stanów Zjednoczonych regionem. W planie gospodarczym chodzi w kazachską ropę naftową i gaz ziemny. Kwestia staje się tym istotniejsza, że Kazachowie właśnie ogłosili o zamiarze znacznego wzrostu wydobycia na polu naftowym Kashgan a istniejąca infrastruktura przesyłowa łączące kraj z Federacją Rosyjską jest niewystarczająca. Wraca zatem perspektywa budowy gazo i ropociągu przez Morze Kaspijskie do Azerbejdżanu i dale do Turcji.

    Jeśli idzie o relacje Stanów Zjednoczonych z Uzbekistanem, to przezywają one ostatnio istny renesans. Po wizycie prezydenta Uzbekistanu w Białym Domu, w maju 2018 roku w czasie której podpisano pierwszy w historii 5 letni plan współpracy wojskowej odbyła się jeszcze w listopadzie 2018 wizyta amerykańskiej misji wojskowej w Taszkiencie. W styczniu 2019 oddziały uzbeckich sił specjalnych brały udział w szkoleniu w jednej z baz amerykańskich sił zbrojnych w Missisipi, a w lipcu szef Pentagonu gościł w Waszyngtonie uzbeckiego ministra obrony Bokhodira Kurbanova. Niepokój Rosjan wzbudza myśl, że Amerykanie będą chcieli powrócić do bazy w Karszi-Chanabad, którą wykorzystywali w czasie operacji w Afganistanie w latach 2001 – 2005.

    I wreszcie Mongolia, w której szef Pentagonu Esper, był niedawno z oficjalną wizytą, a prezydent tego kraju, były zapaśnik i przedsiębiorca, który wygrał wybory na fali narastających anty-chińskich nastrojów, został przyjęty w Białym Domu. Anthony B. Kim analityk wpływowego konserwatywnego think tanku The Heritage Foundation w przeddzień wizyty mongolskiego prezydenta Chaltmaagijna Battulga w Białym Domu napisał, że „Mongolia jest strategicznym partnerem Stanów Zjednoczonych w regionie Indo – Pacyfiku. Politycy winni docenić wyjątkowe znaczenie Mongolii dla zakotwiczenia obecności Stanów Zjednoczonych w regionie.” Inni komentatorzy przypominali, że Mongolia jest jednym z 9 państw partnerów NATO w Azji, krajem, który zazwyczaj popiera rezolucje Stanów Zjednoczonych przedkładane w ONZ, oraz sojusznikiem, którego wojskowi uczestniczą w wielu misjach pokojowych i który wysłał swój kontyngent zbrojny zarówno do Iraku, jak do Afganistanu. W tym ostatnim kraju nadal pozostaje 200 mongolskich żołnierzy. W specjalnej deklaracji o partnerstwie strategicznym między Mongolią a Stanami Zjednoczonymi, która przygotowana została przez Departamentu Stanu znalazły się zapisy na temat „wspólnych wartości” oraz komplementy pod adresem kraju, który granicząc wyłącznie z dwoma autorytarnymi i agresywnymi państwami, jakimi są Chiny i Rosja, był w stanie zachować niezależność w swej polityce zagranicznej, a w polityce wewnętrznej jest nadal państwem demokratycznym, szanującym wolności i swobody obywatelskie. Rosyjscy eksperci zwrócili też uwagę na deklaracje Espera w trakcie jego niedawnej wizyty w Ułan Bator, o tym, że obydwa kraje mają zamiar „podnieść współpracę wojskową” na wyższy poziom.

Polska, Rumunia, Ukraina, Uzbekistan, Kazachstan, być może Mongolia, Afganistan, Japonia i Korea – to kraje, w których Stany Zjednoczone już mają swoje bazy wojskowe, lub w najbliższej przyszłości mogą mieć. Na północy mamy Alaskę i Kanadę, mającą wspólną ze Stanami Zjednoczonymi politykę w zakresie obrony arktycznych rubieży. Kilka tygodni temu Ottawa poinformowała o planach wydania ponad 12 mld dolarów na program znaczącej modernizacji jej floty wojennej. W tym kontekście niedawne deklaracje Donalda Trumpa o chęci odkupienia od Danii Grenlandii flankującej tzw. północną drogę morską wcale nie są tak niedorzeczne, jak chciała to przedstawicie liberalna prasa. Wygląda na to, że strategia okrążania została uruchomiona.

 



tagi:

MarekBudzisz
23 sierpnia 2019 16:28
29     1634    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Krzysiek @MarekBudzisz
23 sierpnia 2019 19:12

"... niedawne deklaracje Donalda Trumpa o chęci odkupienia od Danii Grenlandii..."

Uważam, że Duńczycy powinni sprzedać Grenlandię póki jest kupiec, bo za chwilę ktoś może ją sobie po prostu wziąć. I niby czym Dania mogłaby ją obronić? A jak sama weszła w jej posiadanie?

zaloguj się by móc komentować

valser @MarekBudzisz
24 sierpnia 2019 06:59

Jak dotad zadna prognoza demograficzna sie nie sprawdzila. Bo gdyby je traktowac powaznie to w 2040 wiekszosc amerykanskiej populacji bedzie komunikowac sie po hiszpansku.

Wiecej sensu ma wrozenie z fusow, albo stawianie pasjansa. 

Poki co fakty sa takie, ze strefa ekonomiczna w Shenzhen w 2018 roku po raz pierwszy wypracowala PKB wieksze niz Hong Kong.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @valser 24 sierpnia 2019 06:59
24 sierpnia 2019 09:20

Ależ w Ameryce praktycznie wszędzie mówią po hiszpańsku. W seminariach ciebie nie wyświęcą jeśli nie umiesz posługiwać się hiszpańskim a 3/4 produktów typowo amerykańskich jest opatrywana etykietami dwujęzycznymi. 

Paradoksalnie jedyną liczącą się zaporą przeciw dominacji języka hiszpańskiego są tzw. afroamerykanie. To już widać nawet w holywoodzkich filmach tę dominację.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @mniszysko 24 sierpnia 2019 09:20
24 sierpnia 2019 09:22

Ja młodym wprost radzę, aby odpuścili sobie angielski i uczyli się hiszpańskiego. Na hiszpański teraz prawie wszystko się tłumaczy, zwłaszcza jeśli chodzi o szeroko rozumianą teologię.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @MarekBudzisz
24 sierpnia 2019 09:23

piękne dzięki  rzeczowy tekst... trudno się nie zgodzić z ponurymi perspektywami demograficznymi dla rosji...ale jeśli chodzi o Chiny pełna zgoda, sami się złapali w pułapkę pt. jedno dziecko zaś podejście do potomstwa w sensie, że dziecko to sym a córka nie...daje doatkowy punkt problemu który nazwałbym ujemna bomba demograficzna... jak na razie chińscy mężczyzni maja podobno niezłe branie wśród rosjanek na Syberii... co do samej Syberii... prędzej czy pozniej wpadnie jak dojrzała brzoskwinia w ręce chińskie co poprawi nieco sytuację demograficzną Chin i zdecydowanie pogorszy sytuację rosji...

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @mniszysko 24 sierpnia 2019 09:20
24 sierpnia 2019 09:29

hmmm następuje historyczna sprawiedliwość dziejowa... hiszpańska wspólnota narodów  to był pomysł sp. generała Franco... angole zerżnęli pomysł i... widać, że się skichali...za to latynosi ida jak burza bardzo prawdopodobne, że za jakies 50 lat anglsasi w USA będą mniejszością... za jakieś dziesięć, dwadzieścia lat będzie prezio latynos... oczywiście eksploduje tolerancja jak cholera...

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @mniszysko 24 sierpnia 2019 09:20
24 sierpnia 2019 09:31

> W seminariach ciebie nie wyświęcą jeśli nie umiesz posługiwać się hiszpańskim

> Ja młodym wprost radzę, aby odpuścili sobie angielski i uczyli się hiszpańskiego.

Niesamowite.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @valser 24 sierpnia 2019 06:59
24 sierpnia 2019 09:31

panie kolego valser...zdaje się. że jest pan oblatany po chinach w Shenzen jak mniemam, chciałbym z panem pogadać na priva, można ?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @mniszysko 24 sierpnia 2019 09:22
24 sierpnia 2019 09:33

To bardzo dobra wiadomość, Hiszpański jest bardzo pięknym i raczej łatwym językiem.

zaloguj się by móc komentować

valser @gorylisko 24 sierpnia 2019 09:31
24 sierpnia 2019 10:11

W tym roku bylem trzy razy w Hing Kongu, ale w Shenzhen tylko raz. Po raz ostatni w maju. Od czerwca jak zaczely sie protesty sledze tylko serwisy i rozmawiam  ze znajomymi stamtad. Zdania sa podzielone, ale wydaje sie, ze HKG staje sie polem walki. 

zaloguj się by móc komentować

valser @gorylisko 24 sierpnia 2019 09:31
24 sierpnia 2019 10:13

jak moge jakas informacja pomoc, ktora nie bedzie mnie kosztowac, to chetnie.

zaloguj się by móc komentować

valser @mniszysko 24 sierpnia 2019 09:20
24 sierpnia 2019 10:17

W Miami na lotnisku komunikaty sa najpierw po hiszpansku i potem nie za czesto po angielsku. To dobry trend. 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @valser 24 sierpnia 2019 10:17
24 sierpnia 2019 10:44

Ja nie mówię o Miami, bo to blisko Kuby ale o północnych stanach od Washingtonu w górę, które tradycyjne były uważane za twierdzy WASP'ów.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @MarekBudzisz
24 sierpnia 2019 10:49

Nie rozumiem tego łączenia demografi z zagrożeniem

zaloguj się by móc komentować

valser @mniszysko 24 sierpnia 2019 10:44
24 sierpnia 2019 15:05

W Waszyngtonie napisy w sklepach sa poki co tylko po angielsku. Na Florydzie juz nie. O ile na polnocy sa ludzie dwujezyczni, to na pol- wschodzie sa populacje, ktore po angielsku mowia slabo, albo wcale. 

Przecietny bialy i afroamerykanin nie zna zadnego jezyka poza angielskim. Polulacja aroganckich przyglupow jednak tam dominuje.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @valser 24 sierpnia 2019 15:05
24 sierpnia 2019 15:08

Towary nie są. Towary są opatrzone dwujęzycznymi etykietami, zrobionymi już przez fabrykę. Wiem, bo mam tam znajomych księży a nad Wielkimi Jeziorami rodzinę.

zaloguj się by móc komentować

valser @gabriel-maciejewski 24 sierpnia 2019 10:49
24 sierpnia 2019 18:44

Od czasowm Malthusa co jakis cza pojawia sie akademicki baran, ktory wieszczy, ze zabrakniw wody, albo zboza i ludzkosc wymze, albo, ze bedzie jakis nowy najazd barbarzyncow i Europa wymrze ze starosci, a arabowie zdominuja kontynent. 

Pop cornu braknie predzej przy sluchaniu tych glupot. 

zaloguj się by móc komentować

valser @mniszysko 24 sierpnia 2019 15:08
24 sierpnia 2019 18:58

Dookola slychac te same spiewy o demograficznym upadku bialej Europy, starzejacym sie spoleczenstwie, zapijaczonej i wyludniajacej sie Rosji, islamskim zagrozeniu, chinskim przeludnieniu, albo starzeniu sie w zwiazku z " polityka jednego dziecka, itp. bzdurach. 

Jedyne dwa kraje bez problemow demograficznych to USA i Izrael? 

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @valser 24 sierpnia 2019 18:58
24 sierpnia 2019 19:39

scenografie iluzji lub iluzja scenografii - jeden z celów to odwracanie uwagi od istotnych problemów oraz ucieczka od nazywania rzeczywistości po imieniu; od globalnej wiochy nie ma ucieczki ale poszczególne 'kadry/kasty/..' w krajach, ktore aspirują do przywództwa i chronią 'własne' interesy w ujęciu globalnym nikt się pierdołami malthusa itp. nie przejmuje; autorami przeróżnych koncepcji są goście, którzy zazwyczaj nie mają pojęcia jak funkcjonuje ich macierzyste tzw. państwo; np. jest faktem, że w Kalifornii jest 'hiszpania' ale są i 'chiny' [ w San Francisko tylko w chińskich rewirach jest ład i porządek] i inne  grupy, a rynek klienta jest to 'nasz pan' i języki używane w dochodzeniu do sprzedaży czegokolwiek są tylko narzędziem, aby przejmować realną władzę to nie działa marksowskie prawo o ilości przechodzącej w jakość

zaloguj się by móc komentować

valser @qwerty 24 sierpnia 2019 19:39
24 sierpnia 2019 20:00

Te durnoty cisna na okraglo. To sa historie jeszcze glupsze niz UFO. A prognozowanie jest trafne mniej wiecej jak mozliwosci zarobienia na kredycie mieszkaniowym w USA w 2008 roku. 

https://www.rp.pl/Ekologia/308299912-Ziemia-jest-przeludniona.html

tutaj w Rzeczypospolitej. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @valser 24 sierpnia 2019 20:00
24 sierpnia 2019 20:08

a jakie urokliwe w sprzecznościach - będzie tragicznie ale za 10 lat się odwróci trend... ; ot, kasa za wierszówkę, to jak z Balzakiem - jak placili za wiersz to wprowadził  do akcji jąkałę a jak przestali to jąkała zginął tragicznie

zaloguj się by móc komentować

chlor @MarekBudzisz
24 sierpnia 2019 21:59

No nie. Demografia jest nauką ścisłą. Analizuje skład ludności i bezbłędnie wylicza ilu będzie emerytów za 70 lat. Boom demograficzny, to boom emerytalny za 65 lat, nie ma wyjścia. Nie da się jednak sterować demografia, czyli tak zaprogramować ludność by w sposób naturalny składała się glównie z ludzi w wieku produkcyjnym, bez obciażających państwo dzieci i starców. Można jedynie sprowadzić z zagranicy gotowych do pracy podatników, chyba nic innego nie wchodzi w grę.

zaloguj się by móc komentować

kms @pink-panther 24 sierpnia 2019 09:33
25 sierpnia 2019 10:01

Pozwolę sobie przypomnieć o tym, że angielski jest językiem dla gminu, z wykastrowaną gramatyką.

zaloguj się by móc komentować

chlor @kms 25 sierpnia 2019 10:01
25 sierpnia 2019 15:49

Prymitywizm języków nie fleksyjnych takich jak angielski, czy zwłaszcza chiński jest pozorny. Można w nich wyrazić wszystkie zawiłe niuanse, tylko innymi sposobami. Mają jednak jedną zaletę - ich opanowanie na bardzo elementarnym poziomie jest łatwiejsze niż języków fleksyjnych.

zaloguj się by móc komentować

valser @chlor 24 sierpnia 2019 21:59
25 sierpnia 2019 20:33

Literalnie - zadna prognoza demograficzna sie nie sprawdzila od durnia Malthusa poczynajac. Zadna. Lacznie z Uri Poratem i innymi oenzetowskimi medrcami tudziez wieszczami eksplozji czy katastrofy. Kto slucha tych bzdur i bierze je powaznie to sam sobie szkodzi.

zaloguj się by móc komentować

chlor @valser 25 sierpnia 2019 20:33
25 sierpnia 2019 20:44

No wiesz. Ja jestem z wyżu demograficznego, więc takich jak ja było za dużo. Stąd egzaminy do zawodówki, do ogolniaka, do technikum (4 na jedno miejsce). Brak mieszkań itd. Demografowie Gomułki bili na alarm, stąd w każdej gazecie na dole strony leciały reklamy "globulka Zet zapobiega niechcianej ciąży", albo "nim wyruszysz na wycieczkę weź Globulkę w teczkę". No i nie pomogło. Całe szczęście dla władzy, że moje pokolenie szybko wymiera. Czyli wyliczyli poprawnie.

zaloguj się by móc komentować

valser @chlor 25 sierpnia 2019 20:44
25 sierpnia 2019 21:05

Jak mowie. Odszukaj jakas prognoze demograficzna sprzed lat np. dwudziestu, albo trzydziestu (mam ten watek juz za soba) i zestaw to z obecnymi danymi.  Wrozenie z fusow ma wiecej sensu, albo przewidywanie pogody w stylu Remigiusz Mroz. Mozna tez zapytac tesciowej, bo jej intuicja i chec spuentowania w stylu "a nie mowilam?" daje najwiesze szanse na prawdopodobienstwo. Prognozy demograficzne to sa bajki dla przyglupow eksploatowane na zamowienie u pseudonaukowcow.

zaloguj się by móc komentować

chlor @valser 25 sierpnia 2019 21:05
25 sierpnia 2019 21:54

Prognozy nie uwzględniały emigracji, wzrostu umiealności, itp czynników. Czyli faktycznie nie były za dobre.

zaloguj się by móc komentować

valser @chlor 25 sierpnia 2019 21:54
25 sierpnia 2019 22:02

BUAHAHA!!! No wlasnie! Chorob, powodzi, suszy, spowolnionej, albo galopujacej ekonomi, itd.

Po co sobie tymi pierdolami glowe zawracac?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować