-

MarekBudzisz

W Rosji, biednym czy bogatym, kraju?

W Rosji ciekawa polemika na szczytach elit. Otóż kierujący rosyjskimi sieciami energetycznymi (firma Rosnano) Anatolij Czubajs, w przeszłości minister kilku rządów za czasów Jelcyna i autor rosyjskiego programu prywatyzacji, w trakcie niedawno zakończonego Gajdarowskiego Forum powiedział, że ceny energii elektrycznej są w Rosji zbyt niskie, prawie dwa razy niższe niźli na świecie i należałoby je podnieść, bo w przeciwnym razie sprzyjać to będzie nieefektywnemu jej zużyciu. Nie to jednak wzbudziło kontrowersje, ale następna część jego wypowiedzi. Otóż stwierdził, że do kwestii ewentualnych podwyżek cen prądu trzeba podchodzić bardzo ostrożnie, bo „Rosja jest biednym krajem. Znacząca część ludności w kraju żyje biednie, a nawet bardzo biednie.”

Te słowa najwyraźniej poirytowały rzeczniczkę rosyjskiego MSZ-u Marię Zacharową, bo na swoim koncie w jednym z serwisów społecznościowych napisała odpowiedź. Najbardziej zdenerwowało ją chyba to, że opozycyjna rozgłośnia Echo Moskwy, która opublikowała wypowiedź Czubajsa zrobiła to w formie postu, który zatytułowany był „patrzcie im na ręce”. To trochę ułatwiło zadanie pani rzecznik, bo napisała „czyżby na Twoje ręce?” i dodała – Rosja jest bogatym krajem, a zaraz po tym napisała też, że „chciałaby się dowiedzieć od wielokrotnego ministra, jeszcze od czasów Jelcyna a potem zarządzającego wielkimi firmami państwowymi, jak to się stało, że Rosjanom żyje się biednie.”

I tak zaczęła się rozmowa. Czubajs przeczytał pytania Zacharowej, ale nie wybrał milczenia. Jest to o tyle ciekawe, że w Rosji przez lata oskarżano „liberałów” otaczających Jelcyna o to, że dzięki ich nieudolności upadło wielkie imperium, gospodarkę i majątek narodowy rozkradziono, a ludzie cierpieli niedostatek. Przez lata oskarżani o najgorsze przewiny milczeli, ale teraz najwyraźniej przystąpili do polemiki. Może dlatego, że Zacharowa nie jest pierwszoplanową figurą w rosyjskiej polityce, a może dlatego, że notowania władzy lecą na łeb na szyję i zmienia się nastrój w Rosji. Ojciec rosyjskiej prywatyzacji odpisał, że musi przypomnieć, iż kiedy on w 1991 roku został ministrem i zaczął pracować nad przygotowaniem reform gospodarczych to wówczas średnia płaca w Rosji wynosiła 12 dolarów miesięcznie, rubel był walutą niewymienialną, a sklepowe półki świeciły pustkami. „W takim punkcie zaczęliśmy odbudowę i państwa i gospodarki (bo w istocie ani jednego ani drugiego wówczas nie było) i rzeczywiście my wszyscy, mnie nie wykluczając popełniliśmy wówczas sporo błędów. Tym nie mniej kiedy wy zaczynaliście swoją pracę w kraju był wzrost gospodarczy, rubel był wymienialny, inflacja szybko zmniejszała się a deficyt w całości zniknął.”

Na tym wymiana zadań się nie zakończyła. Zacharowa umieściła w sieci jeszcze jeden, tym razem znacznie ostrzejszy w swej wymowie post, w którym nie tylko, że zarzuciła Czubajsowi iż nie odpowiedział on na jej proste pytanie – jak to się stało, że ludzie w Rosji żyją w biedzie, ale na dodatek napisała, że nie wie czego było w jego odpowiedzi więcej „błędów czy nikczemności” i przypomniała Czubajsowi, że kiedy ona zaczynała w 1998 roku swoją pracę w rządzie to Rosja znajdowała się w kryzysie i chwilowej niewypłacalności.

Na co warto zwrócić uwagę w tej wymianie uprzejmości na szczytach rosyjskich elit? Nie chodzi tu tylko o to, że najprawdopodobniej Zacharowa, która określiła Czubajsa mianem człowieka „niesympatycznego” nie przepada za autorem rosyjskiej prywatyzacji kuponowej. Chodzi o to, że Czubajs najprawdopodobniej uznał, iż błędy, które popełniła ekipa z jego udziałem w porównaniu z dokonaniami obecnej rosyjskiej władzy nie sią znacznie większe, a nawet zapewne mniejsze. Bo kiedy on odchodził, to Rosja była co prawda w kryzysie, ale miała lepsze fundamenty i perspektywy. A teraz nie tylko, że też ma do czynienia z kryzysem i biedą, to perspektywy są dużo gorsze. Drugi element na który warto podkreślić, to ta dystynkcja my – wy. Stara ekipa, kontra nowa ekipa. Niewykluczone, że mamy do czynienia z jedną z pierwszych tak silnych werbalizacji podziału w rosyjskich elitach na tle sporu o przyszłość Rosji. Jest to o tyle istotne, że rosyjskie elity od kilku już miesięcy dyskutują o roku 2024, czyli o sytuacji w jakiej znajdzie się kraj, kiedy Putin zakończy swą ponoć ostatnią kadencję.

Słowa Czubajsa są też najprawdopodobniej świadectwem narastającej irytacji części rosyjskich elit z nieudolności obecnej ekipy kierującej rosyjską gospodarką, która nie jest w stanie pobudzić jej do szybszego wzrostu. Każdy tydzień przynosi informacje o korekcie, i to zawsze w dół, perspektyw rosyjskiego PKB. Według oficjalnych prognoz rosyjskiego rządu w tym roku gospodarka urośnie o 1,3 %, w przyszłym zbliży się do 2 %, a dopiero w 2021 ma szansę przekroczyć 3 %. Eksperci Banku Światowego są znacznie ostrożniejsi i uważają, że do roku 2025 raczej na pewno nie będzie się rozwijała szybciej niźli maksymalnie 2 % w skali roku. Podobnie ostrożni w ocenach są wszyscy profesjonalni analitycy regularnie ankietowani przez Moskiewską Wyższą Szkołę Gospodarki. Na podstawie ich opinii ekonomiści z tej renomowanej uczelni budują indeks – konsensus dotyczący perspektyw wzrostu rosyjskiego PKB. Żaden z ankietowanych, 25 analityków nie jest takim optymistą, aby uważać, że Rosja rozwijać się będzie w najbliższych latach w tempie większym niźli 1,4 – 1,8 % rocznie.

Na odbywającym się w ubiegłym tygodniu spotkaniu prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk, jeden z wypowiadających się naukowców grzmiał, że rząd nie ma pojęcia dlaczego Rosja rozwija się tak wolno, a wzrost na poziomie, jak się wyraził 1 – 1,5 % rocznie to żaden wzrost. Problem w tym, że szanowny akademik pomylił się i to dość znacznie, bo Rosja w ciągu ostatnich 10 lat rozwijała się średnio w każdym roku w tempie 0,7 %.

Na dodatek wypowiedzi przedstawicieli rządu przyjmowane są z, delikatnie całą sprawę nazywając, przymrużeniem oka. Przede wszystkim z tego powodu, że jedni ministrowie problemy z rosyjska gospodarką wiążą z sytuacją zewnętrzną (sankcje, niestabilne ceny ropy), inni, jak premier Miedwiediew znów mówią o tym, że impulsem rozwojowym będzie walka z biurokracją, minister finansów Anton Siulianow i kierująca rosyjskim Bankiem Centralnym Elvira Nabiullina chcą kontynuowania polityki skupowania z rynku waluty i złota, po to aby powiększać rezerwy. Nie brak głosów, że zapowiedziane inwestycje finansowane ze środków publicznych nie ożywią gospodarki i trzeba spowodować, aby Rosjanie mieli więcej pieniędzy po to aby odżył popyt wewnętrzny. Wreszcie są tacy, jak kierujący odpowiednikiem rosyjskiego NIK-u Aleksiej Kudrin, który po raz kolejny w ubiegłym tygodniu mówił, że bez gruntownych reform strukturalnych, nie ma co myśleć o ożywieniu wzrostu. W jego rozumieniu, bo mówił o tym przy okazji innych wystąpień, reformy strukturalne to nic innego jak ograniczenie władzy biurokracji i wszechmocnych siłowików i demokratyzacja kraju. Z tych wszystkich poglądów nie wyłania się jakiś jednolity obraz z którego by wynikało, że władza wie co należy robić i będzie starała się działać na rzecz polepszenia sytuacji Rosjan, zarówno zajmujących się biznesem, jak i zwykłych obywateli.

Na to wszystko nakłada się prawdziwa lawina złych informacji, jakie każdego dnia pojawiają się w rosyjskich mediach. Mówi się wiele o ożywieniu przedsiębiorczości, ale jak to w praktyce zrobić skoro prezesi największych rosyjskich firm naftowych, ze wszechmocnym Rosnieftem, napisali ostatnio list do Putina w którym skarżą się na samowolę i wymuszenia ze strony Rosgwardii, formacji, którą kieruje były ochroniarz Jelcyna i Putina, generał Zołotow. Jeśli najpotężniejsze, uchodzące za wszechmocne, firmy naftowe skarżą się na rosyjskich siłowików, to jak wygląda praktyka „normalnego” biznesu? Albo z innej domeny – poziom zobowiązań kredytowych Rosjan osiągnął pod koniec ubiegłego roku historyczne maksimum – 27,8 % dochodów. Szacuje się, że w tym roku wskaźnik ten przekroczy 30 %. W porównaniu z krajami wysokorozwiniętymi poziom ten nie jest wielki, a nawet można uznać go za mały. Co innego wszakże niepokoi specjalistów – inna jest struktura zobowiązań kredytowych rosyjskich gospodarstw domowych. Mało w nich kredytów długoterminowych, za to znacznie więcej krótkoterminowych, znacznie droższych, zaciąganych przede wszystkim po to, aby „załatać dziury w budżecie domowym”. Taki wzrost nie jest dowodem optymizmu konsumentów, którzy decydują się na zaciągnięcie kredytów, bo spodziewają się wyższych dochodów w najbliższej przyszłości, ale tego, że spora ich grupa znajduje się w rzeczywiście rozpaczliwym położeniu.

Dziś, według najnowszych danych statystycznych w Rosji jest 19,2 mln ludzi, którzy mają dochody poniżej oficjalnego minimum niezbędnego aby przeżyć. W III kwartale ubiegłego roku kwota tego minimum wynosiła średnio 10 451 rubli miesięcznie, ale już w przypadku emerytów było to średnio 8615 rubli, a dzieci 10 302 ruble. Nie jest to dużo i to nie tylko przeliczając na euro (kurs euro obecnie – 76 rubli), ale nawet biorąc pod uwagę ceny w Rosji, gdzie np. litr paliwa kosztuje ok. 52 ruble, czy ceny żywności, która w ostatnich dniach, jak informują rosyjskie media dość szybko drożeje, a Rosjanie płacą średnio więcej za żywność o 10 %, niźli porównywalne ceny na świecie.

Opozycyjny portal internetowy Znak, publikuje reportaż opisujący jak żyje się rosyjskim rodzinom w 2019 roku, po tym jak o 2 % wzrósł VAT, a ceny żywności idą stale w górę. Opisują losy kilku rodzin. Ja nie będę streszczał całego reportażu, ani koncentrował się na opisywaniu losów najbiedniejszych, by nie drażnić licznie nawiedzających moją stronę miłośników Rosji Putina, którzy zawsze starają się w uwagach przekonać czytelników, że jest to kraj mlekiem i miodem płynący. Skupię się na opisie tego jak żyje się najzamożniejszym. (cały materiał https://www.znak.com/2019-01-17/pyat_istoriy_o_tom_kak_zhivetsya_rossiyanam_na_fone_reform_i_rosta_cen) . Dmitrij Kabietow, który jak sam mówi głosował na Putina i teraz bardzo tego żałuje, mieszka i pracuje w Surgucie. Jest monterem rurociągów w miejscowej rafinerii, zarabia miesięcznie niemało - 85 tysięcy rubli (brutto). Za tą pensję utrzymuje się jego rodzina – mają dwójkę dzieci. Nie mają kredytu hipotecznego, opłaty za mieszkanie komunalne pochłaniają 5 – 6 tys. rubli. Jak mówi nie są w stanie nic oszczędzić. Wszystkie pieniądze idą na jedzenie i odzież, a ich ceny stale rosną. Jeśli jeszcze kilka lat temu koszyk zakupów w miejscowym supermarkecie kosztował go około tysiąca rubli, to teraz płacą przy każdej wizycie w sklepie nie mniej niż 2 - 2 500. W zeszłym roku, po tym, jak dostał podwyżkę zastanawiali się czy nie kupić samochodu. Ale najtańszy kredyt na 5 lat pociągał by za sobą konieczność płacenia miesięcznie nie mniej niźli 20 tysięcy rubli, na co nie mogą sobie pozwolić. Więc zrezygnowali. Dmitrij mówi dziennikarzowi, że nie wie jak ludzie w centralnej Rosji są w stanie przeżyć za dużo mniejszą pensję. Mam takie odczucie, mówi, „że żyjemy jak za czasów pańszczyzny. Pracujesz na Pana, a on płaci Tobie jakieś grosze według swojego widzimisię. Naród dla obecnych polityków nic nie znaczy.”

Dyskusję między Czubajsem a Zacharową skonkludował znany w Rosji bloger ekonomiczny Maksym Awerbuch, który przypomniał, że autor rosyjskiej prywatyzacji kuponowej nie jest już, od marca 1998 w rządzie, kiedy to przestał być wicepremierem. I w związku z tym rzeczniczka MSZ-u swe pytanie, dlaczego w Rosji, bogatym kraju, jej obywatelom żyje się tak biednie, winna zadać zupełnie komuś innemu.



tagi:

MarekBudzisz
21 stycznia 2019 20:05
9     872    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Nova @MarekBudzisz
21 stycznia 2019 20:31

 Artykuł jak zwykle konkretny, ciekawy i wciągający. Ja tylko naiwnie się zastanawiam ,jak w Rosji-kraju który przed I Wojną Światową produkwał tyle taniej żywności, że zalewał nią świat teraz nie może równie tanio wyżywić własnych obywateli? Siła robocza teoretycznie powinna być tania, ziemi pod urawe od groma, a wszystko drożeje. Pozdrawiam serdecznie.

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @Nova 21 stycznia 2019 20:31
21 stycznia 2019 23:26

Witam ptzed 1 wojną tereny 1 RP dostarczały żywność. Teraz tych tetenów już nie ma. I kultury pracy na ziemi nie ma. 

zaloguj się by móc komentować

smieciu @MarekBudzisz
22 stycznia 2019 02:50

Tak, fajnie się czyta te wpisy.

Niestety wnioski są proste i raczej mało przyjemne. Przede wszystkim oczywiste jest że tak naprawdę nie ma wielkiej filozofii by sprawić by sprawy tam poszły do przodu. W kraju takim jak Rosja nie trzeba wiele. Skoro tak się nie dzieje to dlatego że taka jest wola (rzeczywistej) władzy. Niesamowite jest że w takim niemal agonalnym momencie ktoś tam z rządu skupuje złoto oraz obcą walutę. Cóż można zrobić bardziej wrednego dla swojego kraju? Zdejmowanie pieniądza z rynku jest zawsze brutalną operacją prowadzącą do nieszczęść mas. Robienie czegoś takiego u Rusków w tym momencie jest niemal jak zabieranie zboża na siew na Ukrainie w tamtych pamiętnych czasach. Nie zasiejesz, umrzesz. Nie będzie pieniądza na rynku dla ludu by było złoto i jakieś obce papierki w skarbcach? Efekt ten sam.

Patrząc jak funkcjonuje ten kraj ciężko sobie wyobrazić że jest on faktycznie w rękach Putina. Jaki sens mają mieć takie działania władzy, które sprawiają przecież że władza jest coraz słabsza a kraj traci resztki znaczenia jakie miał na świecie. Dlatego powinno być raczej jasne dla każdego że kraj ten w istocie zarządzany jest przez kogoś innego. Ciężko sobie też wyobrazić by ten stan miał długo trwać. No ale chyba najważniejsze co powinniśmy sobie uświadomić to jak bezwględne i pozbawione chyba całkiem ludzkich odruchów siły rządzą tym krajem. A przecież to nasz sąsiad jest... I jeśli do czegoś dojdzie, jeśli będziemy mieli się z kims zmierzyć to z kim w istocie, skoro nie z Putinem?

 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @MarekBudzisz
22 stycznia 2019 12:39

... z ankietowanych, 25 analityków nie jest ...

Rosja to ciekawy kraj. Tam publicystyka polityczna poprzetykana 'tradycją'. Za tą ćwiarteczką kryje się 52. Oczywiście, gdy odczytujemy w poetyce tradycjonalistów tak jak ...   52 to potęga bowiem dwa razy 26. Zarazem przesłanie czy odwołanie do trzymających rękę na pulsie bieżących wydarzeń. '26 plus 26 = po dwakroć cztery litery'.

Pana przyczynki do rosyjskiej bieżączki, tylko dla odważnych, pełne protez cyfrowych skrywających tezy polityczne.

Tron w Moskwie oblegany. Walka trwa.

Dzięki za krzepiące wieści.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @smieciu 22 stycznia 2019 02:50
22 stycznia 2019 14:58

Rosja to stan umysłu, a jak widać przez wieki ten stan umysłu rezerwy ma spore. Ja tam nie wierzę w spontan takich wypowiedzi w mediach społeczniościowych, a skoro jest to zaplanowana "rozmowa" to czemuś ona ma służyć. Z jednej bowiem strony Rosjan jednak stać na niską cenę energii dla swoich obywateli (czyli kraj jednak bogaty), a z drugiej ktoś mówi o podwyżce, czyli kasiorki trochę brakuje. Gdzie leży prawda? Zapewne po środku. Żeby zrobić niższe ceny żywności dla własnych obywateli trzeba ją umieć tanio i sprawnie wyprodukować. Jak widać po pierwszych komentarzach nie jest to w Rosji takie proste. I tu mamy dalszą część notki, w której autor opisał dyskusję prowadzoną w Rosji na temat strukturalnych powodów "braku możliwości." Z punktu widzenia zarówno dochodów państwa (eksport), ciągłego zbrojenia się (pieniądze skądś na to są), małego ale jednak wzrostu gospodarczego, odbudowania rezerw walutowo-złotowych, stabilizacji kursu rubla, władza jednak jakoś sobie radzi. I ten stan, własnie ze względu na to że Rosja to stan umysłu, może trwać jeszcze bardzo wiele lat. Rosja więc nie jest ani biednym ani bogatym krajem ale ma kłopot tego rodzaju, że graniczy z mocnym i twardym tygrysem, z Chinami. Z Chinami, w których też gospodarka jest autorytarna, rządzi tylko jedna partia ale ludziom żyje się jednak coraz dostatniej. I może ta dyskusja to właśnie takie puszczenie w publiczny obieg pytania o stosunku różnych podmiotów życia publicznego w Rosji do możliwych zmian, wśród których będzie między innymi wzrost kosztów utrzymywania się przeciętnych obywateli. Innymi słowy, dla rozpoczęcia nowego etapu reform w Rosji potrzebna będzie społeczna ofiara i być może taki "publiczny razgawor" jest wstępem do zapoczątkowania jednak jakichś zmian. Rosja to stan umysłu, ale żaden stan umysłu nie jest z gumy i na pewne problemy z umysłem władza musi reagować zawczasu. Tak odbieram tę notkę.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @tomciob 22 stycznia 2019 14:58
22 stycznia 2019 15:37

Nie bardzo się zgadzam. Według mnie to są jednak takie ogólniki zaciemniające sprawę: „stan umysłu”, „chiński tygrys”, „rząd sobie radzi”, „jakoś jest”. Częściowo o tym właśnie był mój ostatni wpis na stronie głównej. Ja po prostu nie wierzę, naprawdę nie mam podstaw by uważać że Putin i spółka nie wiedzą co robią, nie radzą sobie, NIE MAJĄ PLANU. Ci ludzie mają wszelkie dane sprawić by rzeczy dla kraju (jeśli nawe nie dla ludu) potoczyły się lepiej. Co nie jest wielką sztuką. Oni świetnie wiedzą co należałoby zrobić. Wystarczyłoby ludziom troszkę rzucić kasy, zmniejszyć nacisk tych wszystkich mafii i byłoby lepiej. Nawet dla mafii. Bogatsi ludzie dostarczą przecież większych dochodów. Mafia uderzałaby rzadziej, roboty miałaby mniej a żyłoby im się niegorzej. Czyli dokładnie jak w Polsce.

Nawet przecież za czasów Lenina wprowadzono NEP w podobnej sytuacji. To jest wiedza oczywista a świat z Ruskami na czele bardzo się starają by przedstawić rząd ten kraju jako jakichś skorumpowanych kretynów bez wiedzy o gospodarce. A tak nie jest i Ruskie dawały tego przykłady. Owszem są skorumpwani ale nie głupi.

Zmierzam ostatecznie do tego że to co się tam dzieje jest świadomym działaniem. Oni niszczą ten kraj z premedytacją. Raz wolniej raz szybciej, różnymi metodami ale robią to. Ta polityka musi mieć swój kres. Po prostu kiedyś musi zostać osiągnięty odpowiedni stan zniszczenia i upadku. Chociaż uważam że pod koniec powinien nastąpić jakiś skok, gwałtowne wydarzenie gdyż powolna agonia sprawi że wcześniej nastąpi załamanie, które uniemożliwi osiągnięcie odpowiedniego stanu upadku. Dlatego tuż przed tym momentem Ruskie wykonają jakiś absurdalny samobójczy krok, który zamknie tą całą historię, tą całą Opryczninę, a wcześniej Wikingów i Mongołów. Takie już jakieś piekielne miejsce na Ziemi.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @MarekBudzisz
22 stycznia 2019 16:36

Owszem " stan umysłu" to jest ogólnik lecz jednocześnie ocena. Ocena cierpliwości społecznej w Rosji, a dokładniej zgody na zarządzanie krajem w długiej perspektywie w ten, a nie inny sposób. Jaki to sposób? Autorytarny. I tu dochodzę do drugiego ogólnika, "chiński tygrys" który jest również oceną. Zarówno w Rosji jak i w Chinach panuje ustrój autorytarny. Obie władze mają poparcie społeczne ale to Chiny są tygrysem, a Rosja, jako tako ale sobie radzi. Chcesz konkretów (dowodów)? Wymieniłem je w komentarzu i autor w notce. Zatem nie spieramy się lecz ja widzę historię i przyszłość Rosji jako kontynuację teraźniejszości z problemem jakim jest gwałtowny i dynamiczny rozwój społeczno-gospodarczy Chin. A katastrofa w Rosji? Owszem historia pokazuje, że zmiany w Rosji czasem gwałtowne, ale bez przesady. Historię Rosji też ktoś nam sprzedaje przez propagandowe okulary. Jest taki wpis w Wikipedii:

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_październikowa

Zobacz jak obszerny materiał został umieszczony pod tym wpisem. Sumując. Też uważam, że Putin i spółka wiedzą co robią i nie jest to działanie bezsensowne i sterowane z zewnątrz. Nie zgadzam się z Tobą w kwestii jakiegoś absurdalnego kroku z ich strony, który skończy historię, ale problemy Rosjan we współczesnym świecie będą narastały. Gdyby wrócić do tytułu notki to Rosjanie nie są aż tak biedni aby upaść lecz chyba też nie są aż tak bogaci aby spokojnie się utrzymać na powierzchni, więc czekają ich jakieś korekty polityki społeczno-gospodarczej, o czym informuje notka.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

tomciob @tomciob 22 stycznia 2019 16:36
22 stycznia 2019 16:37

Miało być do "Śmieciu."

zaloguj się by móc komentować

smieciu @MarekBudzisz
22 stycznia 2019 16:47

Tak czy siak mamy stan jakiegoś zawieszenia. Ale też czytajac Budzisza widać że różne tabu są przełamywane. Jak np. w przypadku sprzeczki z tego artykułu. Wcześniej Autor pisał o aktywności Chodorkowskiego. Jakaś tam forma krytyki władzy się pojawia i według mnie jest to znaczące. W sensie że do czegoś powinno to prowadzić.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować